teoria mgły - opowiadanie

Teoria mgły

W teorii mgieł jest wszystko. To wszystko o sobie jest w nicości. W paradoksie błądzenia w materii, której właściwie nie ma. Bo czy można złapać mgłę? Od gęstej niewiadomej tajemniczości rozpoczyna się wszystko, to co jest dobre i co jest złe. I pośrednie także.
We mgle giną kierunki i granice. Oczy widzą tylko trochę. Odczuwany niepokój nie wywoła krzyku, ale głębokie milczenie i nasłuchiwanie ze wszystkich sił. Odbiór każdego dźwięku, impulsu, światła, znaku, czegokolwiek.
We mgle możesz zresztą wrzeszczeć, a najgorsze jest to, że nie ma pewności, że ktoś słyszy.
Chciałem się zgubić? Czy się zgubiłem? Już zapomniałem.
Z wyciągniętymi rękoma idę przed siebie jak ślepiec – choć przecież widzę. W panice myśli nie chcę myśleć i nie chcę panikować. To jednak niemożliwe. Mgła nie ma horyzontów, żadnych kształtów, nie ma kolorów poza swoim mlecznym.
Jeśli się potknę to nie wiadomo o co, jeśli wpadnę w dziurę to jej nie zauważę przed upadkiem. Możesz błądzić. Tu nie ma drogi.
W łonie matki też nie wiedziałeś gdzie jesteś, ale tam było bezpiecznie. Musiało tak być, bo kołysząc się w mgle wód płodowych nie znałeś świadomości. Gdy rośnie życie świadomość jeszcze śpi, a ego jest jednością z mgłą.
We mgle świadomość jest otumaniona i pozbawiona bezpieczeństwa.
Mgła ma właściwości kosmosu – jego gęstość i chłód, ale nie ma jego ciemności i światła gwiazd i planet. Znika dół i góra. Nie umiemy zrozumieć nieskończoności, bo granice i linia są nam potrzebne jak łańcuch na górskiej drodze – żeby się go złapać. Nieskończoność iluzorycznie jawi się np. na oceanach – daleka i ciągła. W zagubieniu mgielnym nieskończoność jest ledwie kilka centymetrów przed oczami.
Ego jest strachem istoty, która gdy stanie się niewidzialna i nieważna, poczuje się martwa.

Każdy kształt, który wyłoni się z mgły będzie zachwycający, bo wyczekiwany. W mgielnej kuli najpierw zamkną się zmysły, a później wszystko umilknie. Nic się nie zmieni bez ciszy, bo to ona była pierwsza. Później powstał chaos. Powstał ze strachu przed ciszą. Przed nicością, przed brakiem granic i kształtów.

To czego nie znajduję jest tuż za mgłą. Starzy ludzie, którzy już nic nie widzą potrafią się naprawdę uśmiechać. Tak jak niemowlęta. Twój świat nie ma znaczenia. Ty też.
Trzeba odbierać, wygaszać i uciszać. Obca mowa jest niezrozumiała, cisza jest znana każdemu.

Wyciągam ręce we mgle, bez poszukiwania i nadziei. Teraz mogę zrozumieć i rozumiem. Nic jest we mnie, a nic jest wszystkim. W teorii mgieł, w ich niezliczoności, tylko stoję lub płynę lub… mnie nie ma. W moim wyobrażeniu i strachu o siebie muszę chłonąć mgłę. Zakryty i schowany. Sam dla siebie bez obecności. Z porzuconą świadomością, jak dziecko, które ma dopiero przyjść. Wszystko już czeka. I zło i dobro. I wszystko tak będzie.

1 thought on “Teoria mgły”

  1. Pingback: W parze dobrych butów - Kozlovsky - blog pisarski

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *