Teoria deszczu pamięci

Będę pamiętać to co jest teraz. Moja pamięć długa jest krótka. Szczęśliwie. Jestem szczęściarzem. Nie muszę za długo pamiętać. Może te duchy dawne rozpłyną się jak mglista niepogoda. Ile można pamiętać? Lub po co? Miejsca?

Przestałem lubić miasta w których byłem. Przestałem tęsknić za tym co było. Nie znam nowych miejsc do których chciałbym iść. Nie będąc ani tu, ani tam, jestem człowiekiem znikąd. Krainy – nigdy i nigdzie. Jednak nowe dzieje się ciągle i w każdej kropli czasu. Zapominam. Zmazuje krople z szyb.

Niepamięć jest tym co znamy jako wieczność. Wieczność jest poza czasem. Niepamięć jest wymazywaniem zapisu czasu. Dobrze jest nie pamiętać. Bo dobrze jest być wolnym i poza czasem. Co jest ważne? W pajęczynie nieporozumień – nie można stwierdzić jednoznacznie co jest ważne, a co nie. Więc… ważność jest względna i osobista.

Deszcz zdarzeń nie przeminie. Wszystko ma znaczenie i przeznaczenie. Woda spływa po szybie i skórze. Nie przenika, a jedynie moczy.

Deszcz zdarzeń jest wszystkim w czym jest zanurzona istota. Światłem, nocą, wodą, powietrzem, zimnem i ciepłem. Zanurzenie jest tylko byciem w W. Nie jest zmianą w W.

Pamięć obciąża i dociąża, spycha do przeszłości, do stanu dokonanego. Wyrywam z mojej pamięci to co w nią wrasta. Wyrywam razem z korzeniami sięgającymi mojego serca.

Dawność jest czasem martwym i smutnym – całkowicie. Dawność ludzi i miejsc. Nie ma chwil pierwszych, ani ostatnich. Nie muszę pamiętać. Krajobrazy dni i nocy mijają. Czas dociąża mnie do ziemi, do której przecież wrócę.

Pamięć? Zapominanie. Deszcz wysycha, ale przecież kiedyś wróci.

 

fot. kelly sikkema @unsplash

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *