Teoria ciszy - proza - kozlovsky.pisze

Teoria ciszy

Jest tak wiele smaków ciszy. Cisza przed krzykiem i cisza po krzyku. Cisza kiedy już wszystko się stało. Jest cisza lęku i cisza wytchnienia. Cisza samotności chcianej albo niechcianej. Cisza przed burzą i cisza po niej. Cisza gór i nieba. Cisza czarno-biała. Chłodna i skwarna. Cisza martwa, cisza wypalona, cisza echa. Cisza przed gniewem. Cisza przed płaczem i śmiechem.

Cisza to tykanie starego zegara. W okna wpadają promienie słońca i oświetlają kurz w powietrzu. Jest cicho i nie ma nikogo. Cisza – bo jeszcze nie wiesz.

Jest martwa cisza i cisza pełna strachu. Cisza taka jak zanurzenie w głębokiej, zimnej wodzie – nagła i tłumiąca. I cisza przed skokiem w przepaść, i cisza spadania. Kiedy niczego nie było, wszystko było ciche i nieme. Jest cisza spokojnego snu, ciepłej nocy. I cisza bezsenności dusznej i złej. Cisza przegranej i cisza krzywdy. Cicha nadzieja i ciche pragnienia. Cisza pokory i dotyk dobrych rąk. W ciszy pojedynczo, bezwzględnie samotnie. Cisza złota i gęsta jak miód. Cisza pomiędzy jednym, a drugim akordem, pauza pomiędzy dźwiękami, na chwilę konieczna. Cisza zanim coś powiem, a później będę już milczeć.

Myśli potrzebują słów – cichych. Słowa kartek żółtych i kruchych. Cisza życia przysypanego śniegiem. Cisza pamięci i zapomnienia. Spokój, który przyszedł.

Cisza w kinie na koniec seansu.

 

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *