Pan Staszek

Pan Staszek wieczorem wszedł do sklepu. Kupił ćwiartkę wódki i bilet 45 minutowy. Samotna i melancholijna podróż do domu?
Na przystanku kontrolerzy opowiadali sobie kawały… o kontrolerach. Na stałym, lekkim rauszu można przepłynąć (w miarę bezboleśnie) z jednego brzegu na drugi. Słońce wschodzi i zachodzi, tak jak zapalany i gaszony papieros.

Są rzeczy podświadome, są mądrości życiowe, których istnienia nie podejrzewamy. Więc gdy nadjedzie autobus i Pan Staszek usiądzie gdzieś w kącie, wyjmie butelkę i przełknie gorzką i ciepławą ciecz.

Wzrok melancholijnie zajmą obrazy nocnych sklepów, chodników, ludzi. Autobus, czas, wódka, przystanki. Niby czeka na ten swój przystanek, ale… przecież jutro wieczorem wejdzie do sklepu i kupi ćwiartkę wódki oraz bilet 45 minutowy.