Ślepe, osierocone, polityczne kocięta

Ostatnio jeden z polityków PO dość gorzko wyraził się o Donaldzie Tusku, że jego wkład już nie ma zastosowania i właściwie jest przeceniany. Momentalnie podniosła się lawina głosów oburzonych tą szaloną i świętokradzką sugestią jakoby DT już był „out”.

Politycy z PO przypominają ślepe kocięta, które zostały bez matki, a właściwie bez tatusia. Dlaczego?

Ano bo po jego „awansie” na stanowisko unijne PO rozpoczęła pikować w dół, a dna tego dołu nie widać. DT długo i wytrwale zabiegał o eksponowane stanowisko w EU. Spełniał wiele oczekiwań – głównie niemieckich – by otrzymać tę historycznie wysoką posadę. Stanowisko na miarę jego ego.

Skoro premierostwo w Polsce już zmęczyło i znudziło, prezydentura tylko przez krótką chwilę wydawała się atrakcyjna – znalazł nowe ciepłe miejsce.

Za jego czasów PO przeżywało wiele kryzysów i to jest normalne, każde ugrupowanie przechodzi przez kryzysy, afery i wtopy mniejsze albo większe. Tyczyło się to SLD, PiS, PSL, K15 (z jego demokratyczna autodestrukcją) i innych.

PO nabroiło konszachtami z Kulczykiem, aferą Amber Gold, przewaleniem w OFE (dziwnym sposobem jakoś szybko zbagatelizowanym), likwidacjami stoczni (dziwnie to kontrastuje gdy myślimy o pochodzeniu terytorialnym wodza), próby z Lasami Państwowymi. Ale jak pisałem – nikt z polityków nie jest bez grzechu – to taki zawód i nie miejmy złudzeń, że jedni są lepsi od drugich. Nie są.

Tusk przyjął taką – dziwną wydawałoby się – taktykę, że gdy coś się działo, to on myk – na narty. Albo gdzieś tam. I zobaczymy co się stanie. Przyłapany z czerwonym od zimna nosem z uśmiechem odpowiadał dziennikarzom, że odpowiednie służby, resorty i ludzie rozwiązują problemy. Ot po prostu on się od tego odcinał i czekał jak zając w kapuście. Co będzie to się… zobaczy. Nawet umoczenie w OLT Express jego syna niespecjalnie mu zaszkodziło – choć się wydawało, że cuś takiego to go roz… na dobre.

1 grudnia 2009 dostał swój najlepszy prezent gwiazdkowy ever. Został przewodniczącym Rady Europejskiej. Wszyscy fetowali, gratulowali – nawet pisowska opozycja. I myślę, że to był szczery entuzjazm, a nawet rodzaj dumnego (acz naiwnego) uniesienia ojczyźnianego.

Więc skoro decyzja zapadła, no to DT siup na salony do Brukseli. Nie było łatwo bo oczekiwali od niego, że będzie po angielsku do narodów świata… a on niestety nie umi 🙁 ale wyrozumiale dostał czas na naukę. No i na tym się zakończyła ta najcięższa praca dla DT jeśli chodzi o bycie politykiem światowym. W EU nie odegrał żadnej roli, a świat widział w nim pomocnika dziwacznego alkoholika, który klepał po policzkach premierów państw członkowskich.

Ale moim zdaniem DT nie miał pretensji i urażonych ambicji. Robił to co lubi – czyli niewiele + brylowanie. Do tego uposażenie naprawdę imponująco wysokie. Źle?

Gdy Tusk awansował to na PO machnął ręką i najpewniej z wielką ulgą odciął się od problemów, które dręczyły partię sukcesu – młodych i nowoczesnych. Co mnie to teraz obchodzi? Ja jestem tu (czyli tam) nie dla Polski, ale dla świata! Szybko ogłosił, że już ma za sobą polski ciemnogród i tę nienormalność.

Premierem została p. Kopacz, dowódcą w PO Grzegorz Schetyna +Bronisław Komorowski jako prezydent.

Wnet okazało się jak szybko dzieci bez tatusia pogrążą się w chaosie i zagubieniu. Ewa Kopacz jako premier to chyba mogłaby konkurować w nieudacznictwie z Kazimierzem Marcinkiewiczem. Schetyna na każdym kroku poniżany przez DT, musiał walczyć ze wszystkimi w partii, a Komorowski musiał zgolić wąsy, zaprzestać polowania na zwierzęta. Średnio mu szło, a dowcipów o bigosie i wierności małżeńskiej nikt u Baraka Obamy nie kumał. Co się dziwić. Tam bigosu nigdy nie jedli (nie wiedzą co dobre)!

I tak gdy opuścił swe królestwo, to te podupadało, przegrywało wojny i wybory. Straciło prezydenta, większość w Sejmie, straciło rząd, straciło część posłów – bo tych podebrał niepodrabialny Petru. W PO zaczęli się gryźć pomiędzy sobą, a Tuska to guzik.

No i do tej pory PO nie może się pozbierać, nawet gdy kadencja „prezydent europy” już się zakończyła. Do Polski DT wracać nie myślał, choć zajrzał chyba z raz czy dwa na komisję jako świadek. Spróbował zrobić przy tym show licząc, że go poniosą na rękach jak ongiś dajmy na to Paderewskiego. Niestety – kilka nowoczesnych dewotek na dworcu, trochę dziennikarz i ogólna mizeria. Nie tak to miało być!

Tak czy inaczej zrozumiał, że powrót na szczyt polskiej polityki nie będzie łatwy. A i pewnie wkrótce stwierdził, że i właściwie się nie opłaca. Próbował błysnąć jeszcze na konwencji PO gdzie się przebąkiwało, że będzie tworzyć – może – coś nowego. Ale on tylko sondował, wypuścił antyklerykalnego Jażdżewskiego, który sobie poużywał po kościele w PL, a sam DT patrzył kto się śmieje i kto klaszcze. Wszyscy klaskali – nawet zaprzysięgli katolicy z PSL – gdzie Bóg i ziemia to jak dobre, matczyne, spracowane ręce, zmęczone wyrabianiem chleba. Opinia i media jednak nie pochwaliły – może poza skrajnie lewicowymi. Nic tu po mnie.

Nikt tak nie potrafił poniżać Schetyny jak Tusk. A ten zawsze z uśmiechem i rozbrajającą wiernością w odpowiedzi.

Gdy PO straciło już wszystko (z punktu widzenia lidera) to jeszcze wskrzesiło poskomunistyczne upiory i wprowadziło je na salony. A partii typu Biedroń + Zandberg + gównousty Czarzasty, umożliwiło wejście do Sejmu.

Dziwne, że wciąż tak kochają swojego ojca założyciela (choć było ich trzech – to pozostałych dwóch skutecznie zmarginalizował). DT już nie jest ASem, a polskie gierki go nie interesują. Dopóki w PO nie zrozumieją, że potrzeba im silnego lidera, który będzie wiedział co robi – to nic z tego nie będzie, a PiS będzie mógł rządzić i tysiąc lat. Lub co gorsza do władzy dojdzie Lewica… albo Konfederacja. Wszystko to będzie nieszczęście.

Biedna Polska. Jak zwykle. I Polsce mało kto się zna na dobrych cygarach i winie. Kaczyński zna się na kotach, na winach się nie zna, na ludziach mam wrażenie, że też nie bardzo. Ale obu Panów łączy bezpardonowe zarządzanie podwładnymi. Lubią ich poniżać.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *