Gwiazda Szeryfa – recenzja – Aleksandra Borowiec – Debiut

gwiazda-szeryfa-recenzja-ksiazki-borowiec

Gwiazda Szeryfa to męska opowieść. Wykuta w męskich atrybutach… a została napisana przez kobietę. Moim zdaniem jest niemożliwe, żeby tak młoda osoba, tak dobrze czuła tamte klimaty… więc autorka musiała już kiedyś tam być.

Akcja dzieje się w czasach powojennych, gdy skrawiony i niepewny kraj jest w ruinie i bezładzie. Kończy się pozornie strach, ale rodzą się koszmary i lęki. Byłe Prusy są nadzieją dla przesiedleńców, którzy śnią o majątkach, bogactwach, dostatnim pańskim życiu. Znajdują jednak zniszczone miasto, pustkę, szabrownictwo, zwierzęcą walkę o wszystko i szaleństwo.

Młody milicjant przybywa z Warszawy do Olsztynka, chcąc zostawić za sobą świat stolicy i doświadczenia wojny.
Zamiast nudy prowincji znajduje tu wielopol władzy – są bezkarni i okrutni Sowieci, są osadnicy, którzy wydzierają sobie z rąk wszystko, co miałoby choćby pozory wartości. Jest komendant Milicji, są nowe władze… jest człowiek budujący podwaliny pod siatkę SB. Są wynędzniali Niemcy, którzy nie uciekli gdzieś w głąb zrujnowanej III Rzeszy, ale pozostali i jawią się Polakom jako rodzaj niewolników, ale takich niebezpiecznych, którzy mogą w każdej chwili zaatakować albo skrytobójczo otruć.
Są i ludzie szaleni, którzy snują się między wszystkimi. Jest tajemnica w lesie i śmierć.
Milewski, który szuka, chce wiedzieć kto, jak i przede wszystkim po co.

Wszystko tu jest dokładnie odmalowane, czy raczej opisane, bo budynki to rudery i wszędobylska prowizorka. Każdy kombinuje jak może. Są kolory, kształty, cechy i zapachy. Każdy z bohaterów ma swoją istotę. Jest łasicowaty kolega, rubaszny i prostolinijny komendant, jest wieśniak, który… przypomina Bieruta, i doktor, który się skurczył i ma oczy w kolorze agrestu. Otoczenie i wyposażenie – wszystko jest dokładne, celne i… nie jest przy tym ani nachalne i nużące.
Zapachy i smaki – te dobre i te wstrętne, opisane i podane obrazowo i pilnie. Ludzi namalowano tak jakbyśmy trafili na te tereny – okropnych, okrutnych, prostych i zdesperowanych. Choć w każdym tli się ciepło ludzkiego smutku, albo ogień gniewu i bezradności. Trzeba żyć – tak uważają, ale nie jest to łatwe i dobre życie.

Staranne i konsekwentne, a przy tym niepozbawione fantazji i kolorytu. Dobry i pełny język, który służy opowieści – a to jest bardzo ważne bo w ten sposób powstaje świat i wszystko co go wypełnia. Nie ma skakania po łebkach. Są wewnętrzne refleksje i myśli bohaterów, dzięki czemu lepiej „czujemy” kim są i jacy są.

Stawiam więc tezę na potwierdzenie istnienia reinkarnacji. Nie jest możliwe aby ktoś tak dokładnie i punktowo stworzył taki świat sprzed prawie siedemdziesięciu kilku lat, sam (sama) będąc z czasów współczesnych w których nie ma już nawet cieni tamtych okrutnych czasów.

Może się wdawać, że to ciemna opowieść, o ludzkiej naturze, którą jest okrutna i agresywna, jednak jest tu wiele humoru i jasności dnia. To czyni z tej książki opowieść kompletną i ciekawą. Intrygująco obłędną i nieczystą.

Bardzo udany debiut, do którego podchodziłem spodziewając się po tak młodej autorce co najwyżej historii miłosnej osadzonej tylko dla picu w innym świecie żeby było więcej dramatyzmu i pieprzu. Jakże się zdziwiłem. Kto otworzy okładki ten znajdzie się w innym świecie. I lepiej tu uważać bo łatwo można się zgubić / zaczytać w tym ciemnym życiu.

Brawo!