Nocny kot w twoim śnie

Codziennie zaparzam kawę w kawiarce, wlewam do jednego z wielu kubków, które odnajduje codziennie. Codziennie zapalam papierosa i myślę. Każdego dnia jest codziennie. Wydarzenia, które nadejdą już były. Ludzie albo są znani albo zupełnie bezimienni i wówczas istnieją krótką chwilę. Wszystko co zobaczę, czego dotknę i co przełknę będzie i pozostanie codzienne. Pamiętam budynki, drzewa i ulice, utrwalone jak na zdjęciu. Pamiętam, że kiedyś cieszyła mnie kawa w kawiarce i codzienność. Niektóre codzienności są szczęśliwsze od innych.
Czas jest linearny – płynie od jakiegoś nieświadomego początku, ten początek ma moją datę urodzin – więc konkretne liczby, aż do końca. Koniec też będzie liczbowy i statystyczny.
Codziennie nie jest nieskończonością. Codziennie jest rano i codziennie jest noc. Jutro i wczoraj.

Uzupełniam codzienność o nowy zapas kawy… żeby następnego dnia było codziennie. I raz na jakiś czas tę codzienność rozbije rozbity kubek. Ubytek z krótkim smutkiem. Może on miał dosyć codzienności?

Wszystko już było. Dzieje się to samo tylko dla niepoznaki nieco zmienione. Rzeka wypłukuje kamienie. Nie wiem czy jesteś kamieniem czy rzeką albo drzewem wykrzywionym wiatrami. Uparcie czekamy na nowe. A to jest to samo. Kolejna zmarszczka wyryje się w skórze, jak nocny kot w twoim śnie łażący po dachu wydrapie pazurem rysę na powierzchni skóry. Spokojnie z zamkniętymi oczami – co będzie to będzie. Wiatr wieje, rzeka płynie, kot wróci na dach nocą.

Dodaj komentarz