Ekscytacja wyborcy w Polsce

Nie sposób być obojętnym gdy w Kraju wybory. Te i inne (wcześniejsze) wyścigi o zwycięstwo w imię dobra państwowego mają być emocjami fanatycznymi i rozrywkowymi. Ich uczestnicy najlepiej gdyby zamienili się w aktywistów stron, którzy dla podbicia animuszu wciągnęli coś mocnego, zbyt mocnego. I o to chodzi szanowni – jak się nam wmawia – wyborcy.

Piszę o tym bo książka, którą sylabizuję jest właśnie o władzy – takiej bezwzględnej, prostackiej, zachłannej. Takiej władzy jaką znamy od… zawsze.

Nic nowego w tym, że głosowania są motywowane negatywnie, czyli głosuje za X żeby przegrał Y. Przegrana Y da największą satysfakcję i słodycz zwycięstwa. Problemem – niestety jakoś mgliście widocznym – jest to, że każda zmiana nie oznacza niczego specjalnego dla wyborcy. Może być trochę lepiej, albo trochę gorzej. Przez ćwierć wieku żaden obóz nie zrobił niczego istotnego w kwestii: ubezpieczeń społ, służby zdrowia, obronności i zapewne wielu innych trybów, które z mozołem kręcą istotą państwa.

Tryb wyborczy, a właściwie stan wyborczy wyborcy, to stan emocji rozgrzany tak by logika przestała się upominać o swoje. Wyznawcy krzyczą swoje „niech zdechnie X!” i lecą agitować, a właściwie naparzać się z oponentami (kimkolwiek by nie byli i jacy by nie byli). Wypominają błędy, pomyłki, wrzucają memy, co się da – byle tamtemu dojebać. Gdy zapytać dlaczego popierają tego, a nie innego, niewiele odpowiedzą, w każdym razie ogień w oczach im gaśnie. Nie chodzi bowiem o tego, który wygra, ale o tego, który przegra. Tylko to daje podnietę.

Stany wrzenia są najlepsze dla polityków. W rozgrzanej smole niby ordynacji wyborczych mogą obtaczać innych i siebie. Gdy nienawidzę tego drugiego, to już nie muszę myśleć czy „mój” zrobi coś dla mnie. Logika powinna podpowiadać właśnie taki scenariusz – dam szansę temu bo coś zrobi dla mnie. Większość wyborców nawet nie ma oczekiwań co do swojego kandydata. Większość nie ma pojęcia o tym czy „ich” kandydat ma jakieś sensowne propozycje. Większość nie wie nic. I nie chce. Chce tylko że ktoś przegrał.

Temu przegranemu nic nie będzie to po pierwsze. Po drugie wygrany zwykle zapewnia, że nie będzie jak ten poprzedni, a często bywa tak w rozliczeniu.

Władza istnieje dla władzy. Pozorność możliwości wyboru – tej niby demokracji – została zastąpiona emocjami. Ten znany od dawna duopol władzy będzie jeszcze trwać i trwać. Odejście jednego prezydenta i nadejście drugiego niczego nie zmieni. Ba, nie może niczego zmienić. Z prostej przyczyny, polski Prezydent może tyle co nic. Nie mamy ani systemu kanclerskiego jak w DE czy UK, ani prezydenckiego jak w Rosji czy Ameryce.

Ten pat zarządczy określa się jako mechanizm samokontroli. Czyli, że jak coś to się można blokować wzajemnie. Walka o klucze do Belwederu jest jednak zacięta i zaangażowana do granic.

Ani obecny ustrój nie pozwala by Prezydent mógł coś zmienić – kimkolwiek on będzie. Ani nawet ludzie – wy wyborcy – nie wiecie czego moglibyście od niego chcieć. Ale wmówiono wam, że czegoś chcieć możecie… żeby tamten przegrał .

Najlepsi synowie tej ziemi – 2020

Zatrzymując się przy samych kandydatach – wszystkich oczywiście. Jeśli oni są emanacją tego co jest najlepsze w tym kraju, to chyba powinniśmy się naprawdę martwić.

Harcerz, Bon Vivant, płaczliwy komik, zawstydzony niby narodowiec, chłop – który chce dobrze zrobić wszystkim -ale nie idzie, wesoły i histeryczny zwolennik miłości totalnej i likwidacji kopalń.

Znam postulaty wszystkich. Znam ich całkiem nieźle – patrzę na nich okiem człowieka, który chce czegoś dla siebie od nich. Tak właśnie. Nikt z nich nie może nic. I nikt niczego zrobić nie chce. Władza istnieje dla władzy.

Oczywiście my Polacy mamy zaszczepiony wstyd wewnętrzny. Nie możemy dopuszczać do tzw. obciachu, żeby na świecie o nas źle nie gadali. Po prawdzie świat ma nas gdzieś. Czy myślicie, że przeciętny Amerykanin wie cokolwiek o PL? Albo Anglik, Francuz, Szwajcar, Włoch, Hiszpan, Kanadyjczyk, Białorusin, itp. Nie, nie bardzo. Guzik ich to obchodzi – zresztą jak nas. Bo co my wiemy dajmy na to o Szwajcarii? Oprócz obiegowych opinii nt legendarnej bankowości? Nic.

Na świecie nie jest inaczej

Nie myślmy, że to tylko u nas taki folklor i szczególny wstyd (głównie dla nas tubylców). Obecnie trwa także wojna o reelekcję w USA. Inna skala rzecz jasna, ale tam też nikt nie przebiera w środkach. Zabójstwa czy napady wyborcze to jest coś co się zdarza.

A jak będzie w Rosji? 🙂 No chyba można przyjąć, że będzie tak samo… ale rozróby będą miały miejsca, a może i bardziej drastyczne zdarzenia – jak to się zdarzało.

Można nas tak kiwać

Gra w durnia to zabawa polityczna. Bardzo popularna w naszym kraju. Naszym – bo wbrew wszystkiemu – to jest NASZ KRAJ.

Nie zdziwi mnie nic. Ludzie będą zajadle głosować na swoich, czyli przeciwko PiS albo PO. Nikt nie zna nikogo poza wrogiem naszego wroga. Nie wiem dlaczego tak trudno głosować za kimś kto ma jakiś plan i wizję dla nas.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *