Cisza ojca

Wbrew sobie wyglądam wzroku ojca
a jego nie ma – jeszcze nie wrócił i nie wróci
dawno jakby prawie nie istniał i tak czekam niepotrzebnie i czekam

Nie zostawił mi rad, których i tak bym przecież nie słuchał
nic mi nie powiedział z wyjątkiem kilku słów
z uśmiechem zostawił wszystko i wszystkich

W pamięci nie odzywa się, tylko uśmiecha i czeka
może na mnie?
ja zawsze czekałem na niego

Mój Bóg, mój Ojciec – milczy. Cóż dziś mógłby mi powiedzieć.
za linią nieobecności i zamkniętym końcem
wystudzonym wszystkim albo zeschłym

We wzroku ojca lśnią jasne ogniki – ciekawe i żywe
i ciche.