Miesiąc: Październik 2019

Wysłowienie i wyterminowienie

Na początku słowo było. Tak przynajmniej wiemy, słowo, a zatem zbiór liter, które coś określają. Różne zawijasy pozwalają nam na wyrażenie, na zdanie, na książkę, na ideę… na wiele albo na byle co. Kultura „byle czego” w której tkwimy nie zasługuje na większe emocje. Nasze – niby też i moje – czasy są emanacją próżności i mało wyrafinowanej głupoty. Możliwe, że to cecha każdego czasu, ale ja znam tylko ten „mój” i jest on właśnie głupawy. A ja w nim uczestniczę. Tak samo jak wszyscy pompuje próżność demona „byle czego”.

Gdy już wymyślono idee, wtedy gdy udało się człowieka do nich przekonać, nastąpiło uwięzienie. Uwięzienie jest jak najbardziej właściwe i stosowne dla idei za którą trzeba cierpieć, a nawet i dramatycznie umierać. Bo Idea to też demon, który lubi żreć swoich fanatyków. Bez zjadania nie ma życia.

Jak się uda dobrze oblepić gliną koncepcji i wartości człowieka to jest on znakomitą skamieliną, do utwardzania stworzonej rzeczywistości. A rzeczywistość każdej idei, religii, systemu prowadzi do tego samego. Do władzy. Panowanie jest wybrukowane duszami niewolników. Panowanie wymaga niewoli. Pan to system, Pan to Bóg, Panem może być coś dokładniej nieokreślonego i płynnego. Czyli też system, też Bóg, też ustrój (czyli system).

Ofiara idei

Idei nie da się stworzyć bez ofiar. Ale co potwierdza historia, zawsze jest wiele chętnych by ofiarą być. Umrzeć za koncepcję. Ba – każda religia bez udawania wymienia jakie ofiary są potrzebne i konieczne. Ofiara – czyli złożenie czegoś w darze. W kulturze chrześcijańskiej nawet Syn Boga i Bóg – składa się w ofierze by odkupić u Ojca winy za grzechy ludzi. Dlaczego? Czy nie wystarczy poprosić? Przeprosić? Po co jest ofiara z ludzkiego życia? Tak musiało być. I tu dochodzimy do tego…, że idea nie wymaga wyjaśnień. Ma w pewnym zakresie być bezkrytyczna i bezdyskusyjna.

Jest nauka w słowach od Boga, ale z założenia, że tak to ma być i oczywiście jesteśmy w tym wszystkim wolni. My ludzie. Wiara daje kierunki, reguły, pouczenia, daje nadzieję, że genetyczny strach przed nieistnieniem można ukoić wizją nieśmiertelności. Oczywiście pod pewnymi warunkami.

Bóg i religia to tylko prosty przykład. Od czegoś trzeba zacząć. Inne wielkie religie też cenią sobie dosłowność ofiary – żeby nie było. A jednak – żywy człowiek jest lepszy od martwego. Żywy może być niewolnikiem, umarły jest nikim. Skamienieje lub zgnije.

Co to to jest ten system? Jest to zbiór słów, które tworzą pojęcia, a pojęcia tworzą reguły władzy. W zamian za wiarę w system otrzymasz nadzieję. Obietnicę ale nie przysięgę, zresztą co te słowa znaczą? Obietnice zwykle czcze, przysięgi przesadzone lub niemożliwe do dotrzymania.

Niewolnicy nie potrafią być wolni. Niewola nie może być wolnością. Wolność można łatwo zamienić w niewolę.

Słowa nie mają znaczenia. Terminy są błędne lub posiadają tyle interpretacji, że przestają cokolwiek wyrażać. Wysłowienie – odrzucenie pierwotnych słów. Wysłowienie aby słowa stały się niemymi pierwotnymi dźwiękami.

 

Wesołe autorytety – Heavy is the head that wears the crown

Nagroda Nobla to naznaczenie nagrodzononego na „moralny autorytet”. Od momentu stania się noblistą (tką) nie ma innej możliwości – to co się powie, napisze i wyrazi będzie dogmatyczne. Noblista to mędrzec, który widzi dalej, rozumie więcej, ma obowiązek prowadzić i nauczać. „Heavy is the head that wears the crown” – parafrazując niełatwe brzemię kładzie na nobliście Nobel.

Odtąd będziemy mieć dwójkę noblistów żyjących w naszym kraju. Polityka, który na emeryturę odejść nie może bo Polska ginie. Literatkę, która uważa, że Polska po wyznaniu i uznaniu swoich win może być super. Każde z nich chciałoby dużo zmienić.

W potocznym, społecznym rozumieniu Noblista to geniusz – homo sapiens niezwykły i wybitny. Unikalny – król własnej dziedziny. Słowa noblistów zostaną zapamiętane i będą cytowane na wieki wieków. Nobliwe i pamiętne – zatem muszą być wielkie jak tryby ewolucji, a świat takich słów potrzebuje. Ludzkość potrzebuje słów jak kompasu, koordynaty, wskazania gdzie ma iść i co myśleć. Myślenie dla wielu nie jest miłym zajęciem, więc jeśli mogą go unikać to super.

Ach te nominacje

Każdy sobie zdaje sprawę, że ludzką właściwością jest błądzić. Zdarzało się i będzie się dalej zdarzać, że nobliści będą źle wybierani. Co zrobić – to tylko ludzie wybierani przez innych ludzi. Nagroda już się zużyła moralnie dawno temu.

Hitler był nominowany do nagrody Nobla, ale ponoć zgłaszający go zrobił to dla jaj. Stalin do pokojowej nagrody Nobla był nominowany dwukrotnie (bynajmniej nie przez swoich).

Nobla można nawet dostać akonto – jak prezydent Obama, zanim cokolwiek zrobił został nagrodzony, co mimo wszystko i wbrew spolegliwości świata jako takiego, zostało przyjęte jednak ze zdziwieniem. Z pewnością mało kto wie, że ten lewicowy pacyfista zrzucił na 7 krajów ponad 26 tysięcy bomb… więcej niż jego prosty teksański, krewki poprzednik – rewolwerowiec Bush jr.. Demokracja ma swoją cenę. A tę cenę płacą jak zawsze ci z dołu i nigdy nie będzie inaczej.

Jak to teraz będzie z tymi krajowymi  noblistami?

Pierwszym niech będzie starszy i znany całemu świat exprezydent  Lech Wałęsa. Nobla właściwie dostała „Solidarność” no ale noblistą jest osobiście pan prezydent. Absolutnie i zawsze przekonany o tym, że zawsze ma racje. Wymagający z całą bezwzględnością posłuchu i podziwu. Nie będę tu tykać historii, raczej poliżmy trochę szyby rzeczywistości – choć to niehigieniczne i co tu dużo mówić samobójcze.

Jakie poglądy ma ON? Światopoglądy chciało by się dokładniej uściślić, bo ma je różne i dla nas czasami są one sprzeczne same z sobą. I na tym właściwie polega JEGO uroda. Niby radykał, ale nie prawicowiec, nie lewicowiec – choć tamtych w sumie lubi, lubi też tych niby liberałów. Lubi wszystkich, którzy uznają, że jest wielki i zasłużony. Ma jednak swoje poglądy, których nie zmieni i koniec kropka.

Oni muszą wiedzieć, że są mniejszością i muszą się do mniejszych rzeczy przystosować. A nie wchodzić na największe szczyty – powiedział w „Faktach po Faktach” w TVN24 o homoseksualistach były prezydent Lech Wałęsa. (http://www.tvn24.pl)

Podobnie mówi o feminizmie, ale w domu jak to w domu – Danuśka pewne racje i prawa ma. Po prawdzie nie wtryniała mu się gdy prezydentował. Ale później napisała książkę skarg i zażaleń o mężu. Nie podobało mu się.
Czy prezydent w swoim mniemaniu jest myślicielem? Oczywiście, że tak. I jego powiedzonka weszły do użycia – mimo swojej pierwotnej zgrzebności i alogiczności – mają swoje znaczenie i drugie dno.

  1. Dodatnie i ujemne plusy.
  2. Dzięki komputerom uda się nam pogodzić kapitalistyczną skuteczność z dużą ilością wolnego czasu, właściwą dla socjalizmu.
  3. Im bardziej SLD wygra, tym bardziej przegra.
  4. Ja nie jestem „on”, ja jestem „my”.
  5. Jestem za, a nawet przeciw.
  6. Miała być demokracja, a tu każdy wygaduje co chce!
  7. Pomyślenie jest zbrodnią wobec mnie.
  8. Odpowiem wymijająco wprost.
  9. Stłucz pan termometr, a nie będziesz miał gorączki.

https://pl.wikiquote.org/wiki/Lech_Wa%C5%82%C4%99sa

Człowiek megafon i megaloman. Przy tym nie jest to skrajny intelektualista i wie to każdy włącznie z samym NIM. Jak każda ważna postać ma swoich wielbicieli, którzy za nim w ogień i nigdy nie uwierzą w nic co przeciwko niemu. Kult.

Poza tym wszystkim jak mówi „wierny syn Kościoła”, praktykujący. Kocha Polskę, ma problem z jej obywatelami, którzy są w kłopocie bo go nie słuchali.

Ona – ta druga, ta nowa

Pisarka nie urodziła się wczoraj. Swój dorobek i urobek uprawia z kunsztem i bezdyskusyjnym talentem. W formie wybitnej, zwinnej i kunsztownej.

Jest feministką. Wspiera działania na rzecz ochrony środowiska, praw zwierząt oraz regularnie bierze udział w paradach równości.

Jej działalność, poglądy oraz twórczość były wielokrotnie obiektami krytyki ze strony działaczy Prawa i Sprawiedliwości i przedstawicieli niektórych środowisk prawicowych.

Mówi się, że nie lubi właściwie Polaków – myślę, że to nieprawda. Chciałaby raczej by oni wyzbyli się nacjonalizmów, trochę odnarodowili i stali się światowi… no i żeby tyle bigosu z mięsem nie żarli.

Zna i ceni mistykę judaistyczną i zauważa jej nadprzyrodzoną nadrzędność wobec wszechczasów Polski. Ma wiele zastrzeżeń do swojego (?) narodu i wpada (nie protestując przy tym ani trochę) w lewicowy nurt.

  1. Zakazałabym używania pięknego słowa „solidarność” społeczeństwu, które odmówiło pomocy uchodźcom.
  2. W czasach totalnego kryzysu, wojny, niepokoju społecznego, wszystko ma tendencję do powrotu prostych czy nawet prostackich porządków. Wygląda na to, że długi czas względnego spokoju po II wojnie światowej kończy się i być może pójdą w niepamięć te wszystkie społeczne zdobycze ostatnich pięćdziesięciu lat. Kobiety wrócą do darcia szarpi, zwierzęta znów staną się mięsem, tradycyjna rodzina stanie się jedyną wyobrażalną podstawową „komórką społeczną”, wyzysk jedyną wyobrażalną ekonomią, a przemoc jedyną wyobrażalną polityką. Boję się, że za kilka lat zdamy sobie sprawę, że żyliśmy w dobrych czasach, które bezpowrotnie minęły.
  3. Obraz naszej historii, który mamy w głowie, jest jak zamek z papieru. Wygląda imponująco, ale palcem można wywiercić w nim dziurę. Potrzeba nam więc historycznej herezji.

żródło: https://pl.wikiquote.org/wiki/Olga_Tokarczuk

Co to będzie?

To, że starcie noblistów nastąpi prędzej czy później jest pewne. Będą oni porównywani, zestawiani i poddawani ocenie. Nie trzeba być szczególnie wnikliwym by dostrzec dzielące ICH różnice, których zasypać i przemilczeć niepodobna. Kto ma więcej racji? I wbrew wszystkiemu my jako nacja potrzebujemy impulsów, które pobudzą nas do samodzielnych wyborów i przemyśleń. Kto i co nas do tego pchnie w gruncie rzeczy jest nieistotne.

Znam życie i wiem, że rację ma ten kto krzyczy najgłośniej. Może to nie jest najfajniejsze i sprawiedliwe, ale cóż… życie. Chciałoby się inaczej, ale inaczej właśnie za cholerę nie będzie. Czas ostrej jazdy przed nami. Ale będzie wesoło i dobrze.

Ja osobiście z poglądami żadnego z noblistów się nie zgadzam… ale kto wie co jeszcze powiedzą i co napiszą. Każdy będzie na to czekać, także ja.


Ego jest nośnikiem głupoty i próżności. Takim złośliwym pazerniakiem żerującym na duszy. Ego zasłania wady krzykiem, krzyczy na wszystkich i domaga się uznania i bezkrytycznego podziwu. Uwielbienia bez dyskusji i pyskówek. Tylko przerośnięte ego ma licencję na darcie ryja – ja! ja! ja! Cicho mi tu! Teraz ja mówię!