Miesiąc: Kwiecień 2019

Pałac symboliczny

pałac imienia Stalina w Warszawie

Jak zrozumieć, że symbolem największego sukcesu w Warszawie jest posiadanie mieszkania albo własnego biura z widokiem na Pałac Kultury i Nauki?

To najczęściej przywoływany symbol miasta sukcesu, kariery i straconych marzeń. Pałac imienia Józefa Stalina (przyjaciela wszystkich dzieci) był multiplikowany w socrealistycznym bezguściu we wszystkich krajach, które „wyzwolono” po wojnie. Ogromny kloc betonu – nie do rozbicia, sugerujący potęgę i trwałość systemu. A kloc w naszym języku… tak tak – dwa znaczenia ma i pomijanie oczywistości to już kłamczuszkowanie.

System się zmienił, a symbol pozostał. Symbol uwielbiany i oświetlany wszystkimi kolorami w zależności od okazji.

Niewola i bezradność unoszą się jak beton ku niebu. A niebo ma w dupie marzenia wielbicieli symbolu miasta. Schizofrenia losu. Los nie uznaje rozdwojeń – albo w górę albo w dół. Gdyby

Gdybyż Józef Wisarionowicz żył w jakichś komunistycznych zaświatach to pewnie śmiałby się gromko jak zwycięski czekista. Umarł, ale jego „dzieła” trwają. I ludzie sobie chwalą – będą bronić.

Lemingrad to to samo co Leningrad. Lemingrad tu ma swój pałac.

O rozmyślaniu przy winie

Po dwóch butelkach białego wina – Rieslinga – można coś sobie wytłumaczyć… właściwie nawet dość spokojnie przetłumaczyć całkiem sporo. Zapaść w tym czasie w melancholię albo wesołe złośliwości. Nie ma jednak takiej ilości wina żeby wytłumaczyć sobie wszystko.

JEST jednak taka ilość wina po której te wątpliwości stają się nieważne i w zasadzie idiotyczne. In Vino Veritas. Krzew winny “żyje” tyle co człowiek. I też może się zdarzyć, że uschnie lub zostanie wyrwany. Dumanie nad światem kończy się zawsze tak samo. W pewnym momencie, w pewnym stężeniu odkrywasz złotą prawdę, myśl doskonałą, która opisuje wszystko i wszystko wyjaśnia. Odnalazłeś mądrość – była tak blisko! I zasypiasz wreszcie szczęśliwy, uniesiony swoją iluminacją. Wyzwoleniem z ciemnoty i zagubienia. Śnisz i lecisz jak ptak, bez celu, liczy się lot. Wznoszenie i wolność. Cudo. Serce bije spokojnie i mocno. Tak!

Nad ranem gdy otworzysz oczy, przypomnisz sobie, że nic nie pamiętasz. Zgubiło się. Jak złoty róg. Spada kurtyna jak w teatrze pachnącym tylko kurzem. Nie ma braw – światła się jeszcze palą, ale i one wkrótce zgasną.

Cała nadzieja w tym, że znów można próbować sobie coś wytłumaczyć… trzeba mieć do tego przynajmniej 2 butelki Rieslinga. I nie za dużo nadziei.

Tylko żebyś nie próbował dialogować sam ze sobą! Jeszcze ktoś usłyszy.