Zbiór luźnych myśli ujętych w opowiadaniu. Egzystencja czyli bierne przeżywanie czy tam trwanie.

Rzeczywistość doświadczana jest niby oczywista, znana i taka powszednia, a jednak zmienna i tocząca się w jakimś przepastnym kierunku.

Pałac symboliczny

Jak zrozumieć, że symbolem największego sukcesu w Warszawie jest posiadanie mieszkania albo własnego biura z widokiem na Pałac Kultury i Nauki? To najczęściej przywoływany symbol miasta sukcesu, kariery i straconych marzeń. Pałac imienia Józefa Stalina (przyjaciela wszystkich dzieci) był multiplikowany w socrealistycznym bezguściu we wszystkich krajach, które „wyzwolono” po wojnie. Ogromny kloc betonu - nie do rozbicia, sugerujący potęgę i trwałość systemu. A kloc w naszym języku... tak tak - dwa znaczenia ma i pomijanie oczywistości to już kłamczuszkowanie. System się zmienił, a symbol pozostał. Symbol uwielbiany i oświetlany wszystkimi kolorami w zależności od okazji. Niewola i bezradność unoszą się jak beton ku niebu. A niebo ma w dupie marzenia wielbicieli symbolu miasta. Schizofrenia losu. Los nie uznaje rozdwojeń - albo w górę albo w dół. Gdyby Gdybyż Józef Wisarionowicz żył w jakichś komunistycznych zaświatach to pewnie śmiałby się gromko jak zwycięski czekista. Umarł, ale jego "dzieła" trwają. I ludzie sobie chwalą - będą bronić. Lemingrad to to samo co Leningrad. Lemingrad tu ma swój pałac.

Czytaj dalej

O rozmyślaniu przy winie

Po dwóch butelkach białego wina - Rieslinga - można coś sobie wytłumaczyć… właściwie nawet dość spokojnie przetłumaczyć całkiem sporo. Zapaść w tym czasie w melancholię albo wesołe złośliwości. Nie ma jednak takiej ilości wina żeby wytłumaczyć sobie wszystko. JEST jednak taka ilość wina po której te wątpliwości stają się nieważne i w zasadzie idiotyczne. In Vino Veritas. Krzew winny “żyje” tyle co człowiek. I też może się zdarzyć, że uschnie lub zostanie wyrwany. Dumanie nad światem kończy się zawsze tak samo. W pewnym momencie, w pewnym stężeniu odkrywasz złotą prawdę, myśl doskonałą, która opisuje wszystko i wszystko wyjaśnia. Odnalazłeś mądrość - była tak blisko! I zasypiasz wreszcie szczęśliwy, uniesiony swoją iluminacją. Wyzwoleniem z ciemnoty i zagubienia. Śnisz i lecisz jak ptak, bez celu, liczy się lot. Wznoszenie i wolność. Cudo. Serce bije spokojnie i mocno. Tak! Nad ranem gdy otworzysz oczy, przypomnisz sobie, że nic nie pamiętasz. Zgubiło się. Jak złoty róg. Spada kurtyna jak w teatrze pachnącym tylko kurzem. Nie ma braw - światła się jeszcze palą, ale i one wkrótce zgasną. Cała nadzieja w tym, że znów można próbować sobie coś wytłumaczyć... trzeba mieć do tego przynajmniej 2 butelki Rieslinga. I nie za dużo nadziei. Tylko żebyś nie…

Czytaj dalej

Bogowie bez duszy

Każdy dąży do szczęścia. Co jest szczęściem zwykłego człowieka, a co szczęściem tyrana albo psychopaty? Ci drudzy nie widzą granic i przeszkód, nie dysponują w świadomości dylematami osądu. Prą prosto, torując sobie drogę wśród onirycznych i niewinnych istotek. Udrapowany świat w konwencji dążeń do nierealnych celów zostanie rozjechany przez zimny i niepokonany czołg tych zdecydowanych i bezwzględnych drapieżników. Egzaltowane androgeniczne nimfy nagle dostają w łeb i zapłaczą oszołomione. Władcy zawsze będą mieć zapędy by ich władza była absolutna. Panowanie - co oznacza zawsze zniewolenie i jest nektarem władzy. Tyran widzi się bogiem. Jest jednak bogiem z patologicznym ośrodkiem umysłu i duszy. Bez duszy nie sposób istnieć. Można twierdzić, że jej nie ma... ale duch to coś wprawia w ruch energię i nadaje jej konkretność. Dusza istnieje, ale sama w sobie brzydzi domniemanych złych bogów. W duszy wszelako tkwią problematyczne wątpliwości i słabości. Uśpienie albo nieustanna próba ukatrupienia ducha jest stałą szarpaniną tyrana / psychola. Duszy zabić się nie da. Bez duszy nie ma istnienia. A dusza jest skonstruowana z emocji i takich innych stanów, które są niepożądane. Tu nie ma żartów, zresztą psychopaci nie mają poczucia humoru. Dla pozoranctwa śmieją się... ale w ten dziwny nieszczery sposób.

Czytaj dalej

Bilans zamknięcia

Ilu ludziom nie zdążę powiedzieć tego co już dawno miałem wyznać. Jak dużo moich potrzebnych rzeczy zostanie wyrzuconych… bo już nikomu i na nic i po co, i tak dalej. Długa i niepokojąca lista, trochę jak strachy małego dziecka w pustym pokoju. Lepiej o tym może nie myśleć. Po co już teraz. Trzeba na nierównowadze postawić: straty i klęski, porywy i zbyt szybkie nagłe bicie serca, gorzkie i słodkie. Taki bilans zamknięcia. Rzeczy niedokończone muszą takie właśnie być, a ja i ty nie musimy o tym wiedzieć. Niedokończone to to samo co nieskończone. Bez końca bo koniec jest bez znaczenia. Znikamy jak dym z paleniska - to nie jest żaden zachód słońca, to tylko chwila za którą jest nic. Ale róbmy z tego zbyt wielkiej sprawy… naprawdę. fot. pixabay

Czytaj dalej

Baby się schłopiły, chłopy zbabiły

Testosteronowe kobiety i Estrogenni mężczyźni. Czyli zbabienie i schłopienie do góry nogami i postępuje.. przestępuje. ⁣ Baby się schłopiły, chłopy zbabiły.⁣ Zarówno kobiety posiadają testosteron i facetom też w organizmie się ujawnia estrogen. Naprzemiennie. Sprawa nie dotyczy jednak biologii czy jakiejś innej dziedziny nauki. Rzecz w czym innym.⁣ Cechy warunkowe zostały pomieszane. Rezultaty mogą śmieszyć Testosteron odpowiada za agresję, dominację, seksualność… czyli taki oto chłop, który myśli o tym żeby komuś dać w ryja, napić się wódki, klepnąć babę w tyłek i takie tam rozrywki. Właściwie prymitywizm… ale jaki znany i swojski, nikt nie zaprzeczy. ⁣ ⁣ Estrogen to emocjonalność, lekkość, tłiti friti, wzruszanie się na głupich filmach, rozchwianie emocjonalne „daj mi spokój, a teraz tul mnie natychmiast!” - słowem ona szalona i niezrównoważona. ⁣ ⁣ Wszystko to ma więcej wad per saldo niż zalet. Komediowa natura człowieka, ale jednak przypisana do płci. Bo człowiek jest i babą i chłopem, i nie jest to wymienne. Chłop ze swoimi cechami pozostanie chłopem i baba babą. Stan obecny jest jednak taki, że cechy płci się jakoś wymieniły. ⁣ ⁣ Once again. Baby się schłopiły, chłopy zbabiły. ⁣ ⁣ Skutki są smakują jak zjedzenie kilograma cytryn. Po jednej strony barykady są agresywne, chamskie…

Czytaj dalej

Smalec fabularny

Fabuła powinna być jak gęsty, zamarznięty smalec. Pozornie biała, a jednak trudna i głęboko tłusta. Bardzo tłusta, w tym tłuszczu jest esencjonalność i kaloryczność historii. Jest też tajemnica, bo to co zmrożone (aż nadto) jest niepokojąco blisko śmiertelnego letargu. Letargu niczym Śpiąca Królewna - niby martwa, a wszyscy mają nadzieję, że lód (w naszym przypadku smalec) się stopi, a piękność otworzy żywe oczy. Mróz hibernuje historię i wstrzymuje parę oddechu. Zamrożone wygląda prawie jak żywe, a przynajmniej jest zakonserwowane. Przejście między życiem, a śmiercią jest cyklem kroczenia. Zamrożenie jest zatrzymaniem. Trochę chorym i niepokojącym wstrzymaniem nieuchronnego losu. Oszustwem. Może i romantycznym, ale jak sobie uwzględnić w pamięci, że Lenin (wiecznie żywy) to wypatroszona kukła z wstrzymanymi procesami rozkładu... no to jednak niesmacznie. Można powiedzieć perwersja socjalistyczna... ale są i mumie egipskie, są sarkofagi i inne takie co to na widok publiczny. Fabuła to historia. Nic tak nie odrętwia jak historyczne opowiastki - fikcja nie dogoni rzeczywistości. Fabuła bezwzględności i braku umiaru. Ludzkość - biedny rój stworzeń, które się żrą o idee. Zwierzęta walczą o żarcie albo terytorium. My tylko szczerzymy porcelankowe kły, ale ostrożnie żeby nie uszkodzić wątłej szczęki odzwyczajonej od szarpania mięcha. Jako vegńscy i hipsterscy nie umiemy gryźć…

Czytaj dalej

Piankowe chodaki

Wyrwane serce, ciśnięte na brudną podłogę. Pulsujące i obce. Kiedyś centrala życia. Serce wyprute za życia, rzucone do bolesnego wykrwawienia aż ustanie puls. Przerażające zjawisko absolutnej śmierci. Umieranie jest odpychające i smutne. Przejście do nicości, Pozbawienie życia nieodwołalne. Koniec i kropka. Krew wymyta szmatą salową do czysta. Wyczyścić i zamazać, wypełnić kartę, przekazać, okazać. Obchód w piankowych medycznych chodakach. Zmęczony umysł i ciało. Wszystko przeciągnięte do granic absurdu. Nafaszerowany wiadrem kawy i kilkoma kreskami kokainy - lekarz mógł walczyć o zdrowie pacjentów. Prywatnie i państwowo. Leczył i uzdrawiał. Stosował i zalecał. Stwierdzał zgon i mówił, że mu przykro. I było przykro naprawdę, przez jakąś chwilę. Lecz nie drwijcie, że zbyt krótką. W obrzydliwych korytarzach. Wystraszonych oczach wyglądających z każdego łóżka. W zabiegowych kafelkach, w pieprzonych szklanych szafeczkach. W niemieckim płynie do dezynfekcji. Przez flasze jasnych świateł, widziałem swoje serce - jeszcze w sobie, a chwilę przed. Uzdolniony i wyuczony by wydłużać lub skracać życie. By dawać nadzieję i aby ją odbierać. - Nie ma na to leku? Zabiegu? Ratunku? - Nie. - Bożeeeee!!! - Nie jestem Bogiem. Bóg był widziany ostatnio w szpitalnej kaplicy. Proszę pielęgniarek pytać. I piankowo drepczę. Za mną wściekłość, która przejdzie w apatię. Drepczę, nigdzie mi…

Czytaj dalej

Stado 2018/2019

Do wczoraj nie wiedziałem, że ludność może tak stadnie drzeć ryja. Wrzaski jakby jakiś psychol z piłą mechaniczną wpadł na dyskotekę. Mieszkańcy apartamentowców (przypominam w Warszawie nie ma mieszkań, są tylko apartamenty i kamienice) - wypuścili z siebie pawie i frustracje tłumione przez cały przejebany rok. Noc odreagowania, a reagowanie iście zwierzęce. Coś mi się wydaje, że cywilizacyjnie to jakoś nie wypada to in plus. Może to jest tak, że zanim głowa spadnie z zegara (copy Kazik Staszewski) trzeba koniecznie i bezkarnie wykrzyczeć wszystko. Wszystko! Wszystko! I nikt nie może zabronić. Chociaż ich partnerki będą studzić zapalczywość prawdy: Uspokój się! Jesteś pijany! Krzywda i frustracja przełamały tamę upodlającego milczenia. W świecie wariatów - wariat jest zwyczajnym i wyblakłym obywatelem piekła. Piekło nie zamarza i nigdy nie jest puste. Ciasno tu jak na warszawskim chodniku zastawionym przez samochody... ale jeszcze i tak się wciśnie. Da radę - bo musi. Każdy upadnie i każdy wpadnie - bo musi. Tak zapisano w gwiazdach i nie ma na to rady. Raz na rok można krzyczeć. Raz na rok można nie udawać. W tę uroczystą noc można się zrzygać sąsiadowi na parapet. Przecież w Sylwestra można. Zajebać też komuś można. Można komuś wyznać miłość. Można…

Czytaj dalej
Close Menu