Opowiadanie twórcze – inaczej podróż w słowa, skojarzenia, oceny, perspektywy i ludzkie emocje. Tworzę – więc żyje.

O rozmyślaniu przy winie

Po dwóch butelkach białego wina - Rieslinga - można coś sobie wytłumaczyć… właściwie nawet dość spokojnie przetłumaczyć całkiem sporo. Zapaść w tym czasie w melancholię albo wesołe złośliwości. Nie ma jednak takiej ilości wina żeby wytłumaczyć sobie wszystko. JEST jednak taka ilość wina po której te wątpliwości stają się nieważne i w zasadzie idiotyczne. In Vino Veritas. Krzew winny “żyje” tyle co człowiek. I też może się zdarzyć, że uschnie lub zostanie wyrwany. Dumanie nad światem kończy się zawsze tak samo. W pewnym momencie, w pewnym stężeniu odkrywasz złotą prawdę, myśl doskonałą, która opisuje wszystko i wszystko wyjaśnia. Odnalazłeś mądrość - była tak blisko! I zasypiasz wreszcie szczęśliwy, uniesiony swoją iluminacją. Wyzwoleniem z ciemnoty i zagubienia. Śnisz i lecisz jak ptak, bez celu, liczy się lot. Wznoszenie i wolność. Cudo. Serce bije spokojnie i mocno. Tak! Nad ranem gdy otworzysz oczy, przypomnisz sobie, że nic nie pamiętasz. Zgubiło się. Jak złoty róg. Spada kurtyna jak w teatrze pachnącym tylko kurzem. Nie ma braw - światła się jeszcze palą, ale i one wkrótce zgasną. Cała nadzieja w tym, że znów można próbować sobie coś wytłumaczyć... trzeba mieć do tego przynajmniej 2 butelki Rieslinga. I nie za dużo nadziei. Tylko żebyś nie…

Czytaj dalej

Zagubiony kurier

GPS wariował, kurier miał idiotyczne wrażenie, że kręci się w kółko. „Takie zlecenia są najgorsze. Dostarczyć jedną paczkę na koniec świata. Człowiek jedzie i jedzie aż trafia na pustkowie.” Okolica idealna by nakręcić tu jakiś horror. Po zmierzchu las nie jest romantyczny. Każda dziura na drodze podrywała kierowcę do góry co wzmagało coraz bardziej nieprzyjemne wrażenia. Wytężał oczy, nasłuchiwał… miał to idiotyczne przeczucie, że zaraz wyskoczy jakiś wilkołak albo zakrwawiony typ z siekierą. „Jebany szef! Zawsze mnie wpakuje w takie gówno!” - wściekłość przykryła irracjonalny i dziecięcy strach. Reflektory oświetlały drogę, w promieniach latały owady przebudzone sztucznym światłem. Nagle zagrzmiało. „No i jeszcze burza! Pięknie kurwa.” - chyba trudno o większego pecha. Nagle rozległ się strzał… chyba strzał. Było cicho… cholera wie - no jakiś huk. Może polowanie? Jedziemy dalej. Oby tylko gdzieś trafił. I znów strzał - głośny i wyraźny, teraz już nie miał wątpliwości. „Zatrzymać się? Nie ma mowy. Trudno - nie dostarczy paczki! Pierdolić taką robotę!” - dodał gazu, rozległ się kolejny strzał i auto zarzuciło na bok. Po chwili poczuł jak felga łomoce. „Guma? Może ktoś strzelał do mnie!!!” - drżącymi rękami chwycił komórkę… - „oczywiście nie ma zasięgu…” Nagle w szybie pojawiała się zarośnięta, dzika…

Czytaj dalej

Bogowie bez duszy

Każdy dąży do szczęścia. Co jest szczęściem zwykłego człowieka, a co szczęściem tyrana albo psychopaty? Ci drudzy nie widzą granic i przeszkód, nie dysponują w świadomości dylematami osądu. Prą prosto, torując sobie drogę wśród onirycznych i niewinnych istotek. Udrapowany świat w konwencji dążeń do nierealnych celów zostanie rozjechany przez zimny i niepokonany czołg tych zdecydowanych i bezwzględnych drapieżników. Egzaltowane androgeniczne nimfy nagle dostają w łeb i zapłaczą oszołomione. Władcy zawsze będą mieć zapędy by ich władza była absolutna. Panowanie - co oznacza zawsze zniewolenie i jest nektarem władzy. Tyran widzi się bogiem. Jest jednak bogiem z patologicznym ośrodkiem umysłu i duszy. Bez duszy nie sposób istnieć. Można twierdzić, że jej nie ma... ale duch to coś wprawia w ruch energię i nadaje jej konkretność. Dusza istnieje, ale sama w sobie brzydzi domniemanych złych bogów. W duszy wszelako tkwią problematyczne wątpliwości i słabości. Uśpienie albo nieustanna próba ukatrupienia ducha jest stałą szarpaniną tyrana / psychola. Duszy zabić się nie da. Bez duszy nie ma istnienia. A dusza jest skonstruowana z emocji i takich innych stanów, które są niepożądane. Tu nie ma żartów, zresztą psychopaci nie mają poczucia humoru. Dla pozoranctwa śmieją się... ale w ten dziwny nieszczery sposób.

Czytaj dalej

Kultura i kulturystyka

No pain, no gain [wym. noł pejn, noł gejn] - Nooł gejn? Co to znaczy? - zdziwił się Oborniak - Kupy to się nie trzyma, ale barmanka mówi, że nie ból to nie wzrost. - Kurzak powiedział, co wiedział. - Temu wójtowi to na dekiel walnęło. Kulturystyka w gminie i powiecie. Projekt finansowany ze środków Unii Europejskiej. Pierwsza taka tablica w małym miejscu, którego prawie nie było widać na mapie. Wioska wreszcie stała się częścią wielkiej wspólnoty. Światowość jak w mordę strzelił. Co prawda miała być kultura i turystyka ale sekretarka źle przepisała i tak poszło. Zdarza się i tak, że głupie błędy zmieniają wiele spraw, czasami na gorsze, czasami na lepsze. Czasami nie wiadomo... najczęściej nie wiadomo. Bar „U Mordziocha” zapełnił się sztangami, hantlami, rowerkami (dziwne takie bo stały w miejscu mimo pedałowania) i innymi dziwnymi maszynami. Wójt surowo zabronił tych maszyn ruszać żeby nie popsuć. Wiadomo jak nie idzie to chłop uważa, że musi mocniej jebnąć i szarpnąć... albo młotkiem jak nie da rady inaczej. - No chłopy brać się za te drążki i podnosić i ćwiczyć. - zarządził Wójt - Kultura fizyczna! Wszystkie w Europie ćwiczą! - Chyba by kto głupi był żeby żelastwo dźwigać… - stwierdził…

Czytaj dalej

Przygody Jessiki i Brajana po śmierci – cz II

Pani Krysia odczekała aż woda przestanie wrzeć. Wsypała do szklanki 3 płaskie łyżeczki mielonej kawy i zalała. Postawiła szklankę na biurku żeby kawa "po turecku" się sparzyła. Zapachniało jak w dawnych lecz minionych czasach. Przysunęła się bliżej starego monitora i uderzyła palcem w spację. Zmarszczyła się, wierzcie mi - nikt ale to nikt nie lubił gdy Panią Krysię nachodziła złość. Podobno nawet przedmioty martwe bały się Pani Krysi. Taką miała energię czy tam aurę... czy cokolwiek to może być. - Znów coś się… ach. - przybliżyła twarz do ekranu - No... no! - jeszcze raz trzepnęła w klawiaturę i uśmiechnęła się - no i poszło. Na regałach stały kolorowe segregatory: Urząd Skarbowy, ZUS, Korekty, FV2019. Komisarz Stonka siedział cichutko jak przystało na petenta. Pani Krysia pamiętała czasy komuny i wtedy interesanci musieli grzecznie czekać aż Pani Księgowa skończy kawusię i drożdżówkę albo pączka. Kto się stawiał - marnie kończył tłumacząc się w ZUSie, Urzędzie Skarbowym albo w innych bezdusznych instytucjach z którymi nikt i nigdy nie wygra. - No Panie Stonka… o co chodzi? Na PITy za wcześnie. - lekko zagaiła rozmowę - Pani Krystyno. Sprawy się komplikują u nas. Jeszcze chwila i zjadą się obcy, a swoje brudy trzeba…

Czytaj dalej

Baby się schłopiły, chłopy zbabiły

Testosteronowe kobiety i Estrogenni mężczyźni. Czyli zbabienie i schłopienie do góry nogami i postępuje.. przestępuje. ⁣ Baby się schłopiły, chłopy zbabiły.⁣ Zarówno kobiety posiadają testosteron i facetom też w organizmie się ujawnia estrogen. Naprzemiennie. Sprawa nie dotyczy jednak biologii czy jakiejś innej dziedziny nauki. Rzecz w czym innym.⁣ Cechy warunkowe zostały pomieszane. Rezultaty mogą śmieszyć Testosteron odpowiada za agresję, dominację, seksualność… czyli taki oto chłop, który myśli o tym żeby komuś dać w ryja, napić się wódki, klepnąć babę w tyłek i takie tam rozrywki. Właściwie prymitywizm… ale jaki znany i swojski, nikt nie zaprzeczy. ⁣ ⁣ Estrogen to emocjonalność, lekkość, tłiti friti, wzruszanie się na głupich filmach, rozchwianie emocjonalne „daj mi spokój, a teraz tul mnie natychmiast!” - słowem ona szalona i niezrównoważona. ⁣ ⁣ Wszystko to ma więcej wad per saldo niż zalet. Komediowa natura człowieka, ale jednak przypisana do płci. Bo człowiek jest i babą i chłopem, i nie jest to wymienne. Chłop ze swoimi cechami pozostanie chłopem i baba babą. Stan obecny jest jednak taki, że cechy płci się jakoś wymieniły. ⁣ ⁣ Once again. Baby się schłopiły, chłopy zbabiły. ⁣ ⁣ Skutki są smakują jak zjedzenie kilograma cytryn. Po jednej strony barykady są agresywne, chamskie…

Czytaj dalej

Przygody Jessiki i Brajana po śmierci – cz I

No dole wąwozu leżał Brajan - miał skręcony kark. W ręku niczym skarb trzymał jakimś cudem nieuszkodzoną komórkę. Ekran nie zgasł. Zielony mech ostatnie posłanie. Pięknie w sumie aż włos się jeży. Gdyby nie okoliczności. - kocham cię. O 18 w wąwozie. Od: Jessika Brajan - zauważył, ze jego kolegów z klasy ubywa. Wszyscy tracili głowę dla pięknej Jessiki. Durzyła się w niej cała męska część szkoły podstawowej imienia Misia Uszatka w Zadupiewie. Brajan zakochał się w niej bez pamięci. Był gotów na wszystko, ale ona traktowała go tak jak innych. Szkolny dziennik obecności zawierał coraz więcej... nieusprawiedliwionych nieobecności. Nikt nie wiedział że za tajemniczymi zaginięciami chłopców stoi pan od WF. Nie ani był szkolnym zboczeńcem, ani pedofilem, nie był nawet Jessiką zauroczony. *** Brajan ocknął się, było mu zimno, wręcz lodowato. Niczym w lodówce. I rzeczywiście był w chłodni… wydostanie się z prosektorium pomimo skręconego karku nie było takie trudne. Dłużej szukał swoich ciuchów… o i nawet komórka jest. ⁣ Nie zastanawiał się czy to życie po życiu. To nie było teraz ważne. ⁣ „Jessica… ty podła żmijo.” - Brajan wiedział tylko tyle, że musi się zemścić. A jeśli naprawdę nie żyje? Czy jednak żyje? A to tym bardziej…

Czytaj dalej

Latte poselskie

Poseł zamówił Latte z mlekiem sojowym. Poprawił modne okulary, sprawdził czy mankiety koszuli odpowiednio wystają poza rękaw marynarki. Marynarki od Hugo Bossa - porządna niemiecka marka. Uśmiechnął się do milczącego towarzysza. Poczeka aż kelnerka przyniesie zamówienie - będzie mógł przy tej okazji pochwalić słowiańską urodę młodej dziewuszki, która przybyła do Warszawy gonić swój sen o szczęściu. Pracowała w dobrej kawiarni do której przychodzili znani ludzie. Biznesmeni, celebryci, politycy, aktorzy - śmietanka jednym słowem wpadała na kawę. Helmut (to nie jest jego prawdziwe imię, a nazwiska nigdy temu tam nie poda) - pracownik niskiego szczebla ambasady niemieckiej przyglądał się parlamentarzyście z nieskrywaną pogardą i odrazą. Żaden to honor patrzeć na to towarzystwo. Wszyscy zadowoleni i wyniośli - tak jakby coś znaczyli. - Ooo dziękuję pani - poseł wyszczerzył się niczym aktor z Hollywood… po chwili jego uśmiech zgasł - kelnerka nie rozpoznała w nim czołowego polityka. Dla niej był kolejnym, zwykłym klientem. Po prostu przyniosła mu jego Latte. Przykre. - Tak... hmmm - uśmiechnął się znów do Helmuta - Chozzi o to... tu masz pan poseł koperta są instrukcja. Tschus. Ja ta kawa nie pije. Nicht gut. - wstał i wyszedł To zły dzień i chyba nawet zły rok. Poseł zapłacił…

Czytaj dalej

Klasyczny polski policjant

Typowy polski glina gdy wraca do domu, odkrywa samotność powtarzaną co dnia, bo oczywiście mieszka sam. Żona go zostawiła bo nie mogła znieść jego pracy, nie mogła też znieść picia po pracy lub w pracy. Nie znosiła go całkowicie - tym kim był i jaki był. Więc zostawiła go samego w paskudnym mieszkaniu, w paskudnej kamienicy. W miejscu w którym nie ma niczego ładnego. Z wyposażeniem w postaci podstawowych sprzętów i mebli, które on sam z czasem jeszcze bardziej zniszczył - najczęściej podczas pijackich napadów. Klasyczny polski policjant (który przepracował połowę życia jako pies) mieszka w norze i jest alkoholikiem, który jako tak potrafi kontrolować swój nałóg i wkurwienie na życie. Wiadomo taki typ musi być zgorzkniały, a jedyną jego radością i obsesją jest praca - tylko ona mu pozostała do które rzuca się rozpaczliwie i nadgorliwie. Dysząc nienawiścią do całego świata, który uosabia jego nieodwracalnie przetrącony kręgosłup jego istnienia. Tak to jest w amerykańskim kinie i we wszystkich polskich książkach. Smutne życie wyciszane alkoholem i samotnością. W amerykańskich filmach takiego opuszczonego twardziela ratuje piękna kobieta dla której on zabija połowę miasta. W polskich książkach nasz tutejszy pies jest opuszczony, zapuszczony, a wszystko jest dobrym pretekstem do chlania wódy. Polski…

Czytaj dalej
Close Menu