Bilans zamknięcia

Ilu ludziom nie zdążę powiedzieć tego co już dawno miałem wyznać. Jak dużo moich potrzebnych rzeczy zostanie wyrzuconych… bo już nikomu i na nic i po co, i tak dalej. Długa i niepokojąca lista, trochę jak strachy małego dziecka w pustym pokoju. Lepiej o tym może nie myśleć. Po co już teraz. Trzeba na nierównowadze postawić: straty i klęski, porywy i zbyt szybkie nagłe bicie serca, gorzkie i słodkie. Taki bilans zamknięcia. Rzeczy niedokończone muszą takie właśnie być, a ja i ty nie musimy o tym wiedzieć. Niedokończone to to samo co nieskończone. Bez końca bo koniec jest bez znaczenia. Znikamy jak dym z paleniska - to nie jest żaden zachód słońca, to tylko chwila za którą jest nic. Ale róbmy z tego zbyt wielkiej sprawy… naprawdę. fot. pixabay

Czytaj dalej

Latte poselskie

Poseł zamówił Latte z mlekiem sojowym. Poprawił modne okulary, sprawdził czy mankiety koszuli odpowiednio wystają poza rękaw marynarki. Marynarki od Hugo Bossa - porządna niemiecka marka. Uśmiechnął się do milczącego towarzysza. Poczeka aż kelnerka przyniesie zamówienie - będzie mógł przy tej okazji pochwalić słowiańską urodę młodej dziewuszki, która przybyła do Warszawy gonić swój sen o szczęściu. Pracowała w dobrej kawiarni do której przychodzili znani ludzie. Biznesmeni, celebryci, politycy, aktorzy - śmietanka jednym słowem wpadała na kawę. Helmut (to nie jest jego prawdziwe imię, a nazwiska nigdy temu tam nie poda) - pracownik niskiego szczebla ambasady niemieckiej przyglądał się parlamentarzyście z nieskrywaną pogardą i odrazą. Żaden to honor patrzeć na to towarzystwo. Wszyscy zadowoleni i wyniośli - tak jakby coś znaczyli. - Ooo dziękuję pani - poseł wyszczerzył się niczym aktor z Hollywood… po chwili jego uśmiech zgasł - kelnerka nie rozpoznała w nim czołowego polityka. Dla niej był kolejnym, zwykłym klientem. Po prostu przyniosła mu jego Latte. Przykre. - Tak... hmmm - uśmiechnął się znów do Helmuta - Chozzi o to... tu masz pan poseł koperta są instrukcja. Tschus. Ja ta kawa nie pije. Nicht gut. - wstał i wyszedł To zły dzień i chyba nawet zły rok. Poseł zapłacił…

Czytaj dalej

Smalec fabularny

Fabuła powinna być jak gęsty, zamarznięty smalec. Pozornie biała, a jednak trudna i głęboko tłusta. Bardzo tłusta, w tym tłuszczu jest esencjonalność i kaloryczność historii. Jest też tajemnica, bo to co zmrożone (aż nadto) jest niepokojąco blisko śmiertelnego letargu. Letargu niczym Śpiąca Królewna - niby martwa, a wszyscy mają nadzieję, że lód (w naszym przypadku smalec) się stopi, a piękność otworzy żywe oczy. Mróz hibernuje historię i wstrzymuje parę oddechu. Zamrożone wygląda prawie jak żywe, a przynajmniej jest zakonserwowane. Przejście między życiem, a śmiercią jest cyklem kroczenia. Zamrożenie jest zatrzymaniem. Trochę chorym i niepokojącym wstrzymaniem nieuchronnego losu. Oszustwem. Może i romantycznym, ale jak sobie uwzględnić w pamięci, że Lenin (wiecznie żywy) to wypatroszona kukła z wstrzymanymi procesami rozkładu... no to jednak niesmacznie. Można powiedzieć perwersja socjalistyczna... ale są i mumie egipskie, są sarkofagi i inne takie co to na widok publiczny. Fabuła to historia. Nic tak nie odrętwia jak historyczne opowiastki - fikcja nie dogoni rzeczywistości. Fabuła bezwzględności i braku umiaru. Ludzkość - biedny rój stworzeń, które się żrą o idee. Zwierzęta walczą o żarcie albo terytorium. My tylko szczerzymy porcelankowe kły, ale ostrożnie żeby nie uszkodzić wątłej szczęki odzwyczajonej od szarpania mięcha. Jako vegńscy i hipsterscy nie umiemy gryźć…

Czytaj dalej

Stado 2018/2019

Do wczoraj nie wiedziałem, że ludność może tak stadnie drzeć ryja. Wrzaski jakby jakiś psychol z piłą mechaniczną wpadł na dyskotekę. Mieszkańcy apartamentowców (przypominam w Warszawie nie ma mieszkań, są tylko apartamenty i kamienice) - wypuścili z siebie pawie i frustracje tłumione przez cały przejebany rok. Noc odreagowania, a reagowanie iście zwierzęce. Coś mi się wydaje, że cywilizacyjnie to jakoś nie wypada to in plus. Może to jest tak, że zanim głowa spadnie z zegara (copy Kazik Staszewski) trzeba koniecznie i bezkarnie wykrzyczeć wszystko. Wszystko! Wszystko! I nikt nie może zabronić. Chociaż ich partnerki będą studzić zapalczywość prawdy: Uspokój się! Jesteś pijany! Krzywda i frustracja przełamały tamę upodlającego milczenia. W świecie wariatów - wariat jest zwyczajnym i wyblakłym obywatelem piekła. Piekło nie zamarza i nigdy nie jest puste. Ciasno tu jak na warszawskim chodniku zastawionym przez samochody... ale jeszcze i tak się wciśnie. Da radę - bo musi. Każdy upadnie i każdy wpadnie - bo musi. Tak zapisano w gwiazdach i nie ma na to rady. Raz na rok można krzyczeć. Raz na rok można nie udawać. W tę uroczystą noc można się zrzygać sąsiadowi na parapet. Przecież w Sylwestra można. Zajebać też komuś można. Można komuś wyznać miłość. Można…

Czytaj dalej
Close Menu