Zapiski jednego takiego, który pisze i pisze.

Latte poselskie

Poseł zamówił Latte z mlekiem sojowym. Poprawił modne okulary, sprawdził czy mankiety koszuli odpowiednio wystają poza rękaw marynarki. Marynarki od Hugo Bossa - porządna niemiecka marka. Uśmiechnął się do milczącego towarzysza. Poczeka aż kelnerka przyniesie zamówienie - będzie mógł przy tej okazji pochwalić słowiańską urodę młodej dziewuszki, która przybyła do Warszawy gonić swój sen o szczęściu. Pracowała w dobrej kawiarni do której przychodzili znani ludzie. Biznesmeni, celebryci, politycy, aktorzy - śmietanka jednym słowem wpadała na kawę. Helmut (to nie jest jego prawdziwe imię, a nazwiska nigdy temu tam nie poda) - pracownik niskiego szczebla ambasady niemieckiej przyglądał się parlamentarzyście z nieskrywaną pogardą i odrazą. Żaden to honor patrzeć na to towarzystwo. Wszyscy zadowoleni i wyniośli - tak jakby coś znaczyli. - Ooo dziękuję pani - poseł wyszczerzył się niczym aktor z Hollywood… po chwili jego uśmiech zgasł - kelnerka nie rozpoznała w nim czołowego polityka. Dla niej był kolejnym, zwykłym klientem. Po prostu przyniosła mu jego Latte. Przykre. - Tak... hmmm - uśmiechnął się znów do Helmuta - Chozzi o to... tu masz pan poseł koperta są instrukcja. Tschus. Ja ta kawa nie pije. Nicht gut. - wstał i wyszedł To zły dzień i chyba nawet zły rok. Poseł zapłacił…

Czytaj dalej

Smalec fabularny

Fabuła powinna być jak gęsty, zamarznięty smalec. Pozornie biała, a jednak trudna i głęboko tłusta. Bardzo tłusta, w tym tłuszczu jest esencjonalność i kaloryczność historii. Jest też tajemnica, bo to co zmrożone (aż nadto) jest niepokojąco blisko śmiertelnego letargu. Letargu niczym Śpiąca Królewna - niby martwa, a wszyscy mają nadzieję, że lód (w naszym przypadku smalec) się stopi, a piękność otworzy żywe oczy. Mróz hibernuje historię i wstrzymuje parę oddechu. Zamrożone wygląda prawie jak żywe, a przynajmniej jest zakonserwowane. Przejście między życiem, a śmiercią jest cyklem kroczenia. Zamrożenie jest zatrzymaniem. Trochę chorym i niepokojącym wstrzymaniem nieuchronnego losu. Oszustwem. Może i romantycznym, ale jak sobie uwzględnić w pamięci, że Lenin (wiecznie żywy) to wypatroszona kukła z wstrzymanymi procesami rozkładu... no to jednak niesmacznie. Można powiedzieć perwersja socjalistyczna... ale są i mumie egipskie, są sarkofagi i inne takie co to na widok publiczny. Fabuła to historia. Nic tak nie odrętwia jak historyczne opowiastki - fikcja nie dogoni rzeczywistości. Fabuła bezwzględności i braku umiaru. Ludzkość - biedny rój stworzeń, które się żrą o idee. Zwierzęta walczą o żarcie albo terytorium. My tylko szczerzymy porcelankowe kły, ale ostrożnie żeby nie uszkodzić wątłej szczęki odzwyczajonej od szarpania mięcha. Jako vegńscy i hipsterscy nie umiemy gryźć…

Czytaj dalej

Klasyczny polski policjant

Typowy polski glina gdy wraca do domu, odkrywa samotność powtarzaną co dnia, bo oczywiście mieszka sam. Żona go zostawiła bo nie mogła znieść jego pracy, nie mogła też znieść picia po pracy lub w pracy. Nie znosiła go całkowicie - tym kim był i jaki był. Więc zostawiła go samego w paskudnym mieszkaniu, w paskudnej kamienicy. W miejscu w którym nie ma niczego ładnego. Z wyposażeniem w postaci podstawowych sprzętów i mebli, które on sam z czasem jeszcze bardziej zniszczył - najczęściej podczas pijackich napadów. Klasyczny polski policjant (który przepracował połowę życia jako pies) mieszka w norze i jest alkoholikiem, który jako tak potrafi kontrolować swój nałóg i wkurwienie na życie. Wiadomo taki typ musi być zgorzkniały, a jedyną jego radością i obsesją jest praca - tylko ona mu pozostała do które rzuca się rozpaczliwie i nadgorliwie. Dysząc nienawiścią do całego świata, który uosabia jego nieodwracalnie przetrącony kręgosłup jego istnienia. Tak to jest w amerykańskim kinie i we wszystkich polskich książkach. Smutne życie wyciszane alkoholem i samotnością. W amerykańskich filmach takiego opuszczonego twardziela ratuje piękna kobieta dla której on zabija połowę miasta. W polskich książkach nasz tutejszy pies jest opuszczony, zapuszczony, a wszystko jest dobrym pretekstem do chlania wódy. Polski…

Czytaj dalej

Spotted: historie miłosne #1

Piękna dziewczyno, która jechałaś w kierunku Kabat o 13:20. Ja patrzyłem na Ciebie, a Ty na mnie. Chciałem Ci powiedzieć co czuję, ale nie miałem Twojego numeru telefonu ani FB. A nie mogłem tak podejść i zagadać… nie jestem zboczeńcem ani psycholem. Tak robiono w czasach gdy (trudno w to uwierzyć) telewizja była czarno biała i nie było komórek. Straszne średniowiecze, nie wiem jak ludzie tak mogli żyć? Pisali do siebie na kartkach czy jak? Mam nadzieje, że podoba ci się moja fryzura, outfit i ogólny look. Sporo inwestuje w siebie (ciuchy, siłka, fryzjer) i czytam książki motywacyjne. Wierzę, że osiągnę sukces, tak zawsze powtarza mi mój ojciec, który ma fabrykę okien. Teraz buduję swoją markę i każdego miesiąca przybywa mi więcej followersów i subów. Odezwij się do admina tej grupy - ustawimy się gdzieś na mieście. Nie musimy rozmawiać, piszmy do siebie na Messengerze - tak będzie lepiej. Chciałem za tobą wysiąść na Metrze Politechnika, ale nie byłem jeszcze gotów by opuścić moją strefę komfortu. Gdybym chociaż wiedział jak masz status związku na Facebooku.

Czytaj dalej
Close Menu