Kultura i kulturystyka

Kultura i kulturystyka

No pain, no gain [wym. noł pejn, noł gejn]

– Nooł gejn? Co to znaczy? – zdziwił się Oborniak
– Kupy to się nie trzyma, ale barmanka mówi, że nie ból to nie wzrost. – Kurzak powiedział, co wiedział.
– Temu wójtowi to na dekiel walnęło.

Kulturystyka w gminie i powiecie. Projekt finansowany ze środków Unii Europejskiej. Pierwsza taka tablica w małym miejscu, którego prawie nie było widać na mapie. Wioska wreszcie stała się częścią wielkiej wspólnoty. Światowość jak w mordę strzelił.

Co prawda miała być kultura i turystyka ale sekretarka źle przepisała i tak poszło. Zdarza się i tak, że głupie błędy zmieniają wiele spraw, czasami na gorsze, czasami na lepsze. Czasami nie wiadomo… najczęściej nie wiadomo.

Bar „U Mordziocha” zapełnił się sztangami, hantlami, rowerkami (dziwne takie bo stały w miejscu mimo pedałowania) i innymi dziwnymi maszynami. Wójt surowo zabronił tych maszyn ruszać żeby nie popsuć. Wiadomo jak nie idzie to chłop uważa, że musi mocniej jebnąć i szarpnąć… albo młotkiem jak nie da rady inaczej.

– No chłopy brać się za te drążki i podnosić i ćwiczyć. – zarządził Wójt – Kultura fizyczna! Wszystkie w Europie ćwiczą!
– Chyba by kto głupi był żeby żelastwo dźwigać… – stwierdził w imieniu zebranych Kurzak – Ile to człowiek musi się narobić w obejściu… przy zwierzakach albo na polu.
– Tak jest – dobrze mówi! Mało to się narobimy? – zawtórował Oborniak
– Gówno się tam narobicie… chyba, że przy bimbrze. Toć wszyscy wiedzą, że PGR’y zamknęli 20 lat temu. I nic nie robicie. – powiedział Wójt – Unia dała to wzięlim. I teraz korzystać!
– Darmo mamy się tak umordować? Ja tonę węgla przerzuciłem do chlewika! I co jeszcze mam jakiś złom targać!

Wójt jako człowiek znający życie i na taki scenariusz był przygotowany. Niczego innego się nie spodziewał – opór tu zawsze istniał i zawsze istnieć będzie. Opór jest wpisany w charakter chłopa… ale ten chłopski opór czy właściwie upór można pokonać sposobem.

– Kulturystyka musi być wykonana w naszym miasteczku. – przemawiał jak I sekretarz – Ale żeby zachęcić towarzyszy… no to za każde 100kg podniesione pani Basia w barze daje piwko… z wkładką!
– A można na raty te 100 kilo?
– Można. Ale na zeszyt nie ma! I żadnych takich tam – to nie o kupno wina chodzi. Jasne? – zakomunikował Wójt – Aaa jeszcze jedno… jak kto nie może dźwigać bo chory albo stary to i tu jest opcja kulturalna – jak sama nazwa mówi KULTURYstyka. Czyli za przeczytanie 1 książki tak samo jedno piwo.
– Całej książki? Panie to ile to czasu zejdzie.
– Ja jedną książkę w życiu przeczytałem – dodał ktoś inny
– To się śpieszcie… taki przepis jest i szlus. Kto nie będzie uczestniczyć w kulturyzacji ten u mnie niczego nie załatwi.

Po sali rozległ się pomruk rozczarowania i tłumionych pretensji. Władza zawsze chciała dobrze, a co dalej z tego wynikało to inna sprawa.

– Do piwa chipsy i orzeszki za darmo, dla regeneracji. – zanęcił Wójt – No jak? Dobre nie?
– Lepiej by kiełbasy albo bigosu dali.

Wójt był człowiekiem skutecznym, dlatego był Wójtem. Umiejętność rozwiązywania problemów to kluczowa sprawa na takim stanowisku.

– Kiełbasa czy tam kapuśniak na świńskim ryju jest mało europejski i jako taki nie ma zastosowania w kulturystyce.

To, że kolejne problemy będą się pojawiać było pewne jak amen w pacierzu. Niesienie kaganka oświecenia (jak to brzmi) w takich miejscach to jest wyzwanie. Odmienność kulturowa, a właściwie nie odmienność nazywana tradycją (a ta jest święta) bywa może niezbyt wysokim płotem z sztachetami do przeskoczenia. Ale ten płot może kryć w sobie wiele niebezpieczeństw wynikających z wystających gwoździ, licznych drzazg czekających na wbicie się gdziekolwiek.

Jak myślicie na jakie problemy jeszcze natrafi nasz dzielny, wąsaty i chłopsko zaradny wójt?

Dodaj komentarz

Close Menu
%d bloggers like this: