Kałuże miasta

Kałuże miasta

Wieczór był ponury i mokry. Światła miasta odbijały się w kałużach. Miasto w kałużach. Iluzoryczne i mamiące. Pod refleksami świateł latarni i samochodów była tylko brudna woda. Odbicie miasta w popękanym, rozlanym na ulicach płynnym lustrze kałuż.

Podwójny świat, nocny i zimny. Po obu stronach tego ruchomego lustra byli ci sami ludzie. Podobno odbicie nie jest realne… a jednak odwzorowuje prawdę. Kałuże karmiły się deszczem i powiększały. Falowały od wiatru i przypadkowych rozbryzgów.

Niekompletna i mroczna mapa miasta. Ludzie są tu też niekompletni. Pęcznieją lub wysychają w dziennym słońcu, które odsłania zbyt wiele. Nic wielkiego się nie stanie – zmienią się światła na rondzie. Nikt nie patrzy głębiej. Mieszkańcy są krótkowidzami – sięgają tylko do tego co blisko i jest dotykalne.

Fot: zebrowska.tumblr.com

kozlovsky.pisze

Debiutant pisarski. Piszę swoją pierwszą książkę - sensacja połączona z kryminałem. Próbuję używać słów jako plastycznego sposobu wyrażania i opisywania życia.

Dodaj komentarz

Close Menu
%d bloggers like this: