Bóg ateisty

Mogę zaciskać oczy i zatykać uszy aby nie widzieć i nie słyszeć oceanu. Ocean jest. I nikt go nie opisał tak bym go zrozumiał. Największą zbrodnią jest nieprawda. Ateista czy teista jest mordercą, który uśmierca siebie gdy choć na trochę zezwoli na nieprawdę. Ile jej wpuści w tętnice tym bardziej będzie zamierać.

Powszechnie i prostacko zakładamy, że ateista jest “bezboski” bo uznał, że nie uznaje obecności Boga. Jeszcze gorzej ów i mój ateista przyjmuje, że powinien walczyć i wymazywać za wszelką cenę Boga innych. Że ma to cechy misji oświecenia naiwnych i posłusznych. A ateista jest wojownikiem i rebeliantem – świętym w swoim mniemaniu odkrywcą “prawdy” o nieprawdzie – czyli nieistnieniu Boga. Akt sprawczy jest śladem albo śladami – dowodami o Pierwszym Poruszycielu. I znów nie ma znaczenia czy ocean nam się podoba albo czy się zgadzamy, że fale prawidłowo się wznoszą i opadają.

Teiści w swojej mnogości nazywania, czczenia i niepojmowania Boga kłócą się między sobą. Ustanowili prawa grzechu i prawa dobra. Prawa te z zasady są zgodne z uniwersalną moralnością.

Jestem zapewne jedynym takim ateistą na świecie. Obraz Boga przyniesiony kulturowo, w systemach religijnych (które poznałem) nie rezonuje z moją percepcją Siły Wyższej – najważniejszej i jedynej. Nie umiem wierzyć w taki obraz, a skoro nie wierzę w prawdzie to dopuszczam się nieprawdy wobec siebie. Jeśli ktoś chce się okłamywać to najczęściej robi to ze strachu. Znam doskonale strach i dlatego omijam kłamstwa, a w szczególności wobec siebie. Czasami jest to przykre, ale cytryna to cytryna.

Religie rządzą światem, a każda z nich oprócz władzy również ten świat porządkuje – oczywiście na różne sposoby. Na naszym nieszczęsnym globie mamy tyle rzeczywistości i kultur, że każda z nich inaczej nazywa lub interpretuje ogólne uniwersum moralne. Idealiści wierzą w to, że jest jeden Bóg. Zresztą tak jak wszyscy kapłani – Jest jeden Bóg i on jest tym Bogiem w którego MY wierzymy.

Czy można pogodzić wszystkie obrazy i odmiany Boga by uznać, że ten jeden jest pełny i prawdziwy? Ułomność idei religijnych polega na uproszczeniach by jakoś wytłumaczyć, że duch istnieje ale bez formy i materii. Czy trzeba i należy upraszczać by doprowadzić do sedna? Tak – trzeba. Prawa regulują porządek, właściwie go ustanawiają.
I każdy prawodawca chwyta na chwilę zdolność czynienia sobie poddanym innych. I to co jest uniwersum moralnym zostaje rozbudowane o nowe przykazy i wytłumaczenia.
Trzeba być w prawie. Dlaczego jednak nie patrzeć w gwiazdy lub ocean. Dlaczego nie otworzyć oczu i nie zamknąć gadających ust? Dlaczego nie uspokoić umysłu i duszy? I po prostu spróbować słuchać? Nie siebie i nie innych. Czegoś co jest poza nami i w nas.
Otrzymaliśmy wolność od własnych rodziców – stwórców – pierwszych Bogów.

Pierwszy Poruszyciel – Primus Motor tak jak ocean sprawia ruch, napełnia i osusza. Pierwszy ruch, który stwarza.
Można się stać oceanologiem i wszystko to wytłumaczyć. Wolę się jednak stać człowiekiem nad oceanem bezkresu, który od góry nakrywa niebo – bezkresu. Ja idę drogą i ciekawi mnie podróż. Ja stoję gdzieś i nie tęsknię za niczym. Przynajmniej tak mi się czasami wydaje.
Tak więc Bóg ateisty po prostu jest bo być musi. Jest Bogiem, a ocean jest tylko alegorią. Bo najtrudniej zrozumieć niepojętność i bezkresność. A to, że nie można czegoś zrozumieć (a trzeba zaakceptować) nie oznacza, że TO nie ma prawa istnieć. TO istnieje wszystko jedno jak głośno protestujemy.

Ateiści ideowi, właśnie w miejsce Boga wrzucają ideę – koncepcję, a później tę koncepcję próbują obudować przymiotami sprawczymi Boga. Prymitywne ale wpisujące się w schemat nadawania reguł społeczeństwom. Bo niestety te społeczeństwa potrzebują reguł i praw – bez nich czuliby się jeszcze bardziej niewolnikami niż są w istocie.

Nie jesteśmy ani kroplą, ani rybą, jesteśmy myślą i wyrazem. Jeden wyraz może wyjaśnić wszystko, bo wszystko jest proste. Ale tego wyrazu nie słyszymy bo kryje się on wśród wszystkich języków świata, wśród wszystkich dźwięków, kolorów i kształtów.
Wyraz nie jest odpowiedzią, bo ten wyraz nie potrzebuje pytania.

kozlovsky.pisze

Debiutant pisarski. Piszę swoją pierwszą książkę - sensacja połączona z kryminałem. Próbuję używać słów jako plastycznego sposobu wyrażania i opisywania życia.

Dodaj komentarz

Close Menu
%d bloggers like this: