Ambulatorium Szterlinga w piekle

Ambulatorium Szterlinga w piekle

Czy zwykły miejski szpital nie jest odrębnym światem? Jest. Innym typem rzeczywistości. Światem w którym obowiązują inne prawa, a zależności dotyczą naprawdę życia i śmierci. Tak jest.

A co jeśli idzie o więzienne ambulatorium? Pokój leczniczy w demonicznym otoczeniu. Objęty ramionami zakładu karnego.

Ściany i powietrze przesiąknięte strachem, nienawiścią, żądzami, krzywdą, wyrzutami i szaleństwem. Tęsknotą i zwierzęca chucią. Prawdziwe inferno. Nikt normalny nawet o czymś takim nie wie, normalny czyli wolny.

W Ambulatorium pacjenci gówno mają do gadania. I nikt tu się nie skarży – bo nie ma jak i nie ma komu, i jest to wbrew świętym regułom tego złego miejsca. Konfidenci kończą źle. Konfident może nawet popełnić samobójstwo.

Doktora Szterlinga wyrzucono najpierw z miejskiego wojewódzkiego, później wyrzucono go do szpitala w niewielkim miasteczku. Na nic się zdały miękkie ostrzeżenia i nagany. Wisiało nad nim wydalenie z zawodu, a może i nawet wyrok sądowy. Nie chciano go już nigdzie, na jednej z wsi sołtys powiedział, że ludzie wolą się leczyć u weterynarza niż u mordercy i narkomana w kitlu.

Doktor Tomasz Szterling trafił więc do więzienia. Jeśli dobrze przyjrzeć się jego karierze lekarskiej to zasługiwał na odsiadkę. Tu został panem ludzkiego losu i nie było nad nim siły zwierzchniej. Dyrekcja ZK była zadowolona, że ma doktora na pełen etat. 

Jest jeszcze jedno… doktor Szterling lubił swoich pacjentów. Mordercy, psychopaci i inni trudni do sklasyfikowania. Opowiadali chętnie, chwalili się, chcieli zaimponować albo przestraszyć. Tych ostatnich szybko wytresował. Lekarz miał tu upoważnienie zadawania bólu, mieszania w głowach twardymi psychotropami. 

  • Znów mi się śniłeś doktorze – powiedział więzień
  • Tak? Romantycznie?
  • Nie jestem pedałem! – warknął pokazując zadziwiająco dobrze utrzymane mocne zęby
  • Dobra, dobra. Żartowałem. – potwierdził Szterling – I co tam ci się śniło?
  • Jestem prorokiem, Bóg mi się objawił osobiście, zostałem wybrany – tu w tym czyśćcu.
  • Co tam ci podawałem… – zajrzał do karty pacjenta – no aż takich objawów to nie powinieneś mieć
  • Syn Boży po śmierci trafił do piekła… i później zmartwychwstał.
  • I co planujesz po śmierci też?
  • Niczego nie planuje. Moja wola i plany się nie liczą.
  • No tak… tak… – trochę go już męczyło to uniesienie
  • Chodzi o ciebie.
  • No to mów.
  • Będziesz zabijać, ręce w krwi. Zabijać dla większego celu.

 

Przecież i tak czasami zabijam – pomyślał Szterling – czasami…

  • Będziesz zabijać żeby mogli żyć. – dokończył więzień

Powyższy tekst jest fragmentem książki „Nieprawda” mojego autorstwa

Dodaj komentarz

Close Menu
%d bloggers like this: